Wyświetleń:

niedziela, 1 października 2017

65. Tryfan, Snowdonia.

Trochę czasu minęło od pierwszego razu w Snowdoni, kiedy zamierzałem wejść na Tryfan również. Przypominajac, nie udało się wtedy, bo zwyczajnie pomylilem szlak, i zacząłem z plecorem wspinać się od strony ''przeznaczonej'' dla ''wspinaczy''.
Generalnie szlaku jako takiego tam nie ma, i można spróbować wejść od jakiejkolwiek strony, choć jakby ''szlak'' idzie z parkingu do przełaczki, skad można się wrócic, bądź iść dalej np. Glyder Fach, Fawr, wtedy mamy całą górę ''zaliczoną'', oprócz tego jest kilka podejść wąwozami. Jak kto woli.
Teraz wiem, gdzie bład wtedy popełniłem, oraz że chcący zaliczyć całą górę lepiej iść trasą parking-szczyt-przełączka-powrót, niż na odwrót. Jest kilka momentów, które z pewnościa lepiej wziąc pod górę, niż nimi schodzi. Na pewno pomysł brania dużego plecaka lepiej sobie odpuścić. No, ale to moja opinia. Generalnie fajne miejsce na wyjście. Widoki, parking u podnóża. Nawet mieszkajac stosunkowo daleko można to zrobić w jeden dzień spokojnie.
My mieliśmy plan jeszcze nockę zaliczyć, ale że oboje dzieci mamy, woleliśmy jednak się do nich wrócić.
Zaliczajac jedną górę, widoki nie zmieniają się jakoś szczególnie, to też i zdjęć nie ma zbyt wiele, ale kilka sobie zobaczcie.








Llyn Bochlwyd






niedziela, 23 lipca 2017

64. Na grzyby do Walii.

Dziwną dla mnie rzeczą jest mentalność ludzi. Dla przykładu takie grzyby. Ktoś zna miejsce gdzie występują, ale za cholere nie powie, gdzie są. Albo będzie kłamać.
No dobra, w Polsce jeszcze mogę to zrozumieć, ktoś się utrzymuje ze zbieractwa, to może i robić sekrety, ale tu? Bez przesady, jak i tak się nie jeździ na grzyby codziennie. Przecież nikt ci niczego nie wyzbiera! Mogę sobie pisać, ale nie mam racji?
Podzielę się z wami zatem tymi paroma miejscami, gdzie choć nie szukam, ale grzyby udało mi się znaleźć. Talybont Forest, Góry Czarne i Elan Valley, gdzie byłem wczoraj. Tam co prawda nie uzbierałem nic, ale musi być za wcześnie, a las widać to na grzyby sie nadaje. Oprócz tego mamy maliny i borówki w śladowej ilości.

Zaskoczony byłem bardzo niskim stanem wody w zbiornikach, jakies 6-7 metrów. Odsłoniło to wiele rzeczy, które normalnie są pod wodą, więc i dało się zobaczyć coś nowego.


Caban-coch Dam












Pen-y-garreg Dam


63. Trudny szlak z Brecon do Abergavenny.

Zaznaczam na początku, że tytuł miał zachęcić do wejścia. Każdy albo pisze coś chwytnego, albo dodaje, coś tam, zdjęcie. Czemu ja nie mogę? No dobra było niewygodnie, no ale sam chciałem.

Plan zakładał dojechać busem do Brecon i przez Park dotrzeć do Abergavenny, skąd miałem wrócić do Hereford pociągiem. Przypominam po raz kolejny, że komunikacja w Wielkiej Brytani jest tragiczna. Dość późno zacząłem, czasu nie miałem więc zbyt wiele, a trasa kilka kilometrów jednak miała.

Llyn Cwm Llwch

Parę kilosów z miasta do granicy Parku, ciepło. Kirunek Corn Du, Pen Y Fan i dalej. Czuję, że za mało chodzę, a desanty, że nie są chyba jednak dobre do łażenia. Samo Brecon Beacons, a szczególnie góry w okolicy Pen Y Fan, choć niewysokie i gołe uważam za na prawdę fajne miejsce. To nie Tatry, czy Alpy, no ale trzeba zobaczyć. Więc i tam wracam.

Corn Du

Pen Y Fan

Cribyn




W okolicy Pen y Big, na szczyie można znaleźć jakby schronienia zrobione z łupka. Ot ściany z ułożonych kamieni. Gdyby mi wypadło tam nocować, w ramach testu można by sprawdzić, choć osobiście nie sądzę, by te schronienia jakoś specialnie przed pogodą chroniły.



Noc przyszło mi spędzić w Talybont Forest, obok jednego z wodospadów, które tam są. Wiedziałem, że jeszcze sporo mam jutro do przejścia.


Dzisiaj po drodze miałem zamiar zobaczyć jeszcze Ogof Fawr (Chartist Cave), po drodze mając Torpantau Tunnel, był jednak zalany. Odpuściłem sobie, tym bardziej, że czas mnie zaczął gonić.


Torpantau Tunnel

Talybont Reservoir

Góry zostały za mną, a przedemną tylko kilometry. Zostawiłem jaskinię na kiedy indziej, i mając problem z transportem mam do przejścia jakieś 20 mil. Głównie obok drogi. Właśnie te kilometry, zmęczenie i złe buty, uważam za ową trudność, która jest w tytule.

Monmouthshire & Brecon Canal












wtorek, 27 czerwca 2017

62. Pieczeń z Ogniska.

Generalne zasady podczas pieczenia mięsa na ogniu.


1. Po pierwsze trzeba zadać sobie pytanie jaką ''formę'' mięsa mamy zamiar przyrządzić. Mam na myśli, czy będzie to cały kawałęk mięsa, czy też nacinając rozwiniemy je jak ciasto francuskie, które następnie od środka przyprawimy, zwiniemy związując np. dratwą. Jaka jest różnica między nimi? No fajnie jest mięso najpierw zamarynować/zapeklować dla smaku, no i jeden zbity kawałek marynuje się dłużej, przyprawy i tak nie przejdą całego mięsa. Natomiast ''rozwijając'' mięso pozbywamy się różnych farfocli, a cienka warstwa mięsa zapekluje się w każdym miejscu, więc i będzie smacziej.
Inną różnicą jest, że majać spory kawał mięsa, można stopniowo odkrajać je jak kebab, i dalej piec, z kolei mięso ''zwinięte'', jeśli już zaczniemy kroić, a jeszcze nie będzie dopieczone będziemy mieć problem z dokończeniem pieczeni. Tutaj różnicę robi też wtedy czas pieczenia. Odkrajany kawałek całego mięsa zrobi się szybciej.
Co do mięsa, to co tam chcecie, ale najlepiej wychodzi mięso tłuste, np karkówka. Wiąże się to z inna rzeczą, jak podłożone ''coś'' pod pieczeń, by ją następnie wytopionym tłuszczem polewać.
Moim zdaniem tłuszczu mamy dość w diecie, to też jego wytopienie z mięsa nam nie zaszkodzi, a w praktyce utrzymując żar, ogień plus naczynie na tłuszcz, to więcej zachodu niż to warte.
Trzeba też pamiętać, by mięso było w miare równe na całęj długości, by równomiernie się piekło. Piekąc np udka z kurczaka trzeba je nadziać w dwóch miejscach, by nie wisiało, a trzymało się mocno i w miarę poziomo. Kość w mięsie oczywiście nie jest wskazana.

2. Palenisko.
Właściwie spokojnie można użyć zwykłego ogniska obozowego, lub też można całość zmodyfikować do kuchni polowej. Wykonanie takowej, to wykopanie płytkiego prostokątnego dołka, który wykładamy niemokrymi, nie szklistymi kamieniami, które mogą wybuchnąć, i rozpalenie na nich ogniska. Kamienie się nagrzewają, co tylko nam pomoże w kucharzeniu.

3. Rożen. Tutaj też można ograniczyć się do dwóch palików w kształcie Y wbitych w ziemię, z jednym poprzecznym na mięso, ułożonym około 50cm nad ziemią. Można kombinować, czy szukać patyków z wieloma rozgałęzieniami, by mieć różne wysokości pieczenia, ale uważam, że lepiej kontrolować ogień, niż bawić się z przekładaniem mięsa.

4. W praktyce. Na początek rozpalamy spore ognisko, tak by uzyskać sporo żaru. To on jest nam potrzebny. Ogień spali nam mięso nim się w ogóle zacznie piec. Gdy już uzbiera się go spora ilość możemy zamontować ruszt. Warto patyki Y obsypać dookoła ziemią/piaskiem, by nie przepaliły się.
Zgarniamy żar pod ruszt, a z boku nadal palimy ogień dla dodatkowego ciepła, oraz ewentualnie światła.
Cała filozofia polega na pilnowaniu by temperatura była wysoka, ale nie przesadna, by płomienie nie lizały mięsa, oraz co najważniejsze na obracaniu często go. Jeśli traficie na jelenia, który będzie jak w kebabowni ciągle je obracał to tylko lepiej, ale na poważnie wystarczy po prostu co chwile je obracać, pilnując by nigdzie się nie przyaliło.
Jak długo ma się mięso piec? No tu już tylko praktyka jest odpowiedzią. Wszystko zależy od wielkości mięsa, temperatury żaru, wiatru, a nawet użytych do peklowania przypraw.
Pokazana na zdjęciach rolada jagnięca ok. 600g piekła się ponad dwie godziny.













61. Najlepsze Zoo w Wielkiej Brytani.

Według rankingu najlepsze zoo w Wielkiej Brytani, a 15 na świecie. Zoo w Chester.

Zasadniczo czym się rózni to zoo, od właśnie innych, że jest tak wysoko notowane, i że właśnie tam powinniśmy kierować swe kroki. Jak piszą na swojej stronie: ''ponad 15 000 najbardziej egzotycznych zwierząt na świecie, na 125 akrach ziemi, mnie rzuciło się w oczy, jak wiele miejsca dla siebie maja zwierzęta. Oprócz tego masę atrakcji dla rodziny, place zabaw dla dzieci, czy chyba najlepsze - ciemny budynek z nietoperzami, które latają wokół nas.
Nie wiem, czy faktycznie tyle jest, ale cztery godziny, faktycznie chodzenia, bez zatrzymywania się na większe przerwy nie starczyło na wszystko.
Może cena 85£ za dwoje dorosłych i dwoje dzieci może zastanowić, ale jeśli się to zrobi szybko się domyśli, że płacimy za jakość. No my mamy zamiar tam wrócić, tym bardziej, że w mieście jest jeszcze Oceanarium, które też pasowałoby zobaczyć.
No nic rzucę parę zdjęć, faktycznie zrobiłem tylko ''kilka'', a reszte zobaczcie sobie sami.







To gdyby ktoś pytał, jest lew













Baterie siadły, ale jest tego o wiele więcej. Mówię, nam czasu brakło.